Znów się zepsułeś…zamienię Ciebie na lepszy model!


gwiazdki

ikona wpisu kochać

Ile razy słyszymy, że partner „się z nami rozwiedzie”, „wymieni na nowszy i lepszy model”, „wyjdzie i nie wróci„. Czy to dzisiejsza moda na bycie rozwodnikiem, czy może singlem? Czy podążając za byciem trendy nie zatraciliśmy tego, co w miłości najważniejsze? Troski, czułości, walczenia o drugą osobę, akceptacji i zrozumienia.

Kiedy dopada mnie wrzesień, a dopada mnie raz do roku, zawsze wtedy intensywnie myślę o życiu. O jego śmieszności, tragicznych zwrotach akcji oraz o tych wszystkich zakończonych znajomościach. Może to bliskość lata, które odchodzi, a z nim wakacyjne romanse, przyjaźnie czy znajomości, są powodem moich przemyśleń. Może zbliżająca się jesień, która nastraja mnie melancholijnie. W każdym razie mam wrażenie, że każda kobieta na świecie przynajmniej raz w życiu usłyszała, że mężczyzna „zamieni ją na nowszy model” – pół żartem, pół serio, czasem na poważnie. Wtedy rzeczywiście ze światem dzieje się coś dziwnego. Świat przewraca się do góry nogami, ptaki za oknem przestają śpiewać, słońce zachodzi, kolory blakną. I nie ma po co żyć. I nie wiadomo co robić. Iść na dietę? Nauczyć się gotować cudowne obiadki, żeby niczego mu nie brakowało? Starać się jeszcze bardziej? Zacząć ćwiczyć, obstrzyknąć się tu i tam? Tylko po co? Pesel i tak pozostanie niezmieniony.

💔💔💔

Ostatnio miałam telefon od mojej Dobrej Znajomej. Owa znajoma powiadomiła mnie, że po 24 latach małżeństwa mąż ją zostawił. Dla innej, pewnie zgrabniejszej, pewnie lepszej, pewnie spokojniejszej. Spędziłam przy telefonie dobre 40 minut starając się podnieść ja na duchu, ale sama wiem, że w takiej sytuacji świat się kończy i nie chce się żyć. Żyli razem, ona i on, prze te kilkanaście lat dość pogodnie i dość niekonfliktowo. Natomiast nie dość długo i nie dość szczęśliwie. Zdarzały się kłótnie, ale była to raczej średnia krajowa niż codzienne awantury. Okazywali sobie uczucie, mieli i mają cudowne dzieci. Rodzina jakich mało. I co się stało? Dlaczego nagle ten cudowny On postanowił odejść. Do innej. Zostawić to pielęgnowane przez tyle lat szczęście?

„Ożenić się jest bardzo łatwo, tylko niełatwo być żonatym” /Miguel de Unamuno/

Druga Znajoma w dniu siódmej rocznicy ślubu dostała w prezencie od męża… pozew rozwodowy. Piękny dom, cudowna kilkuletnia córeczka, stabilizacja finansowa. I on… już nie taki wspaniały.

Jeszcze inna właśnie spisała intercyzę. „- Tak, kochanie wiem, że mnie kochasz, ale pojawi się jakaś ładniejsza lafirynda, zawróci ci w głowie i zapomnisz o mnie”. Mówi do mnie: „- Bo wiesz, Marta, ja jemu ufam, ale tym wszystkim kobietom to już nie…” Czy tak jest? Czy facet po prostu zapomina? Tych wszystkich lat, wypielęgnowanych zachowań, życia razem w sposób gdzie żadne nie nadeptuje sobie na odcisk? Wspólnej harmonii. Tego wszystkiego budowanego na dobre i złe. Czy może ładny biust, długie nogi czy zgrabna pupa partnerki stają się priorytetem, którego wcześniej nie miał? Zawsze też zadaję sobie pytanie czy faktycznie winę ponosi ta druga kobieta? Przecież to nie ona przysięgała bycie: „na dobre i złe, w zdrowiu i chorobie, dopóki śmierć nas nie rozłączy”.

💔💔💔

Ilość wymian na lepsze modele przeraża mnie z minuty na minutę. Kiedy partner mówi te słowa być może już w duchu planuje wymianę. Może powinniśmy brać je za ostrzeżenie, a nie ignorować i obracać w żart? Bo my przecież też tak mówimy, że on nie wynosi śmieci, nie stara się, nie sprząta, nie kocha wystarczająco, nie czyta w naszych myślach. Nie sposób zliczyć wszystkich „nie robi/ nie myśli/ nie jest ideałem”. Jednak z jakiegoś powodu to z nim, a nie z innym jesteśmy.

„Miłość kończy się czasem małżeństwem, a czasem z małżeństwem” /Zbigniew Becher/

Z drugiej strony, czy na prawdę poszukujemy tego ideału? Faceta/kobiety bez skazy? Czy po latach po prostu nie uwypuklają się wady, a zalety gdzieś zachodzą mgłą? Czy nie my powinniśmy nadal starać się utrzymać świeżość w związku, akceptować, kochać, wspierać i doceniać? Czy recepta na szczęście nie jest już, w dzisiejszych czasach, taka prosta? Trudne pytania, które dzisiaj stawiam uświadamiają mi, że ciężko ustalić jakiś wspólny mianownik związków. Bycie partnerem to ciągła praca. Jeśli ktoś odchodzi z czysto fizycznych pobudek jest to dla mnie płytkie. Jak można zostawić kobietę, tylko dlatego że jej ciało nie jest już piękne? Urodzenie dziecka, brak czasu, snu to wszystko czynniki, które się na to składają, ale przecież oboje chcecie założyć rodzinę. To kobieta w takiej sytuacji musi więcej poświęcić. My też przecież widzimy ciągle zaokrąglający się brzuszek, a mimo to jesteśmy. No właśnie, kochać nie za coś, lecz mimo wszystko. Mimo brzuszka, obwisłej pupy, mimo braku pieniędzy. Pomimo.

💔💔💔

Są jednak takie sytuacje, gdzie po prostu wypala się uczucie i ta druga osoba odchodzi. Nie powinniśmy tego traktować jak koniec świata. Prawda być może jest oczywista. Coś mija, żeby zrobić miejsce nowemu. Odejście partnera nie oznacza końca szczęścia, a jego początek. Może faktycznie, jak powiedziała Grochola: „lepsze jest oświadczenie o rozwodzie, niż rozwodzenie się nad oświadczynami?”

Posted on 05/09/2015, in AKTUALNOŚCI, KOCHAJĄCA PARTNERKA, ZMIANY and tagged , . Bookmark the permalink. 5 Komentarzy.

  1. Każda relacja z innym człowiekiem przechodzi różne etapy, a zwłaszcza związki dojrzewające lub rozpadające się z biegiem czasu… okoliczności się zmieniają, zmieniają się również oczekiwania względem życia i partnera – wszystko się zmienia, życie nie lubi próżni… Oczywiście dzięki obustronnym kompromisom można (wy)budować solidne fundamenty, na których powstający związek będzie miał szansę wiele wytrzymać… Obecne czasy sprawiły, że ludzie bardzo szybko się poddają i zamiast starać się „coś” naprawić pozbywają się tego jednocześnie sięgając po „nowszy model” – wszystko chcemy szybko i możliwie jak najmniejszym nakładem pracy… nie ma w nas cierpliwości i chcemy wszystkiego na „już”… to przykre gdy związki rozpadają się z powodu pojawienia się kogoś pozornie atrakcyjniejszego fizycznie – to płytkie i niestety bardziej zwierzęce niż ludzkie, a z jakiegoś powodu ochoczo trąbimy o swojej wyższości nad pozostałymi gatunkami zamieszkującymi Błękitną Planetę – mimo iż „aż” to jednak często bywamy „tylko” ludźmi…

    Polubione przez 1 osoba

    • Tak! Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że stało się to modne, i że kiedyś rozwód był wstydem, a teraz słyszę jak się ludzie chwalą swoimi pozwami rozwodowymi… jakże nisko upadliśmy w pogoni za byciem na czasie. Po co się starać skoro można wymienić na partnerkę mniej problemową, a jak i ta będzie po 3 miesiącach coś narzekała to ją też wymienię…

      Polubione przez 1 osoba

      • No właśnie, czasem można mieć wrażenie, że to jakaś moda. A jak pięknym widokiem są pary w jesieni życia, idące ulicą, trzymając się rękę z uśmiechem na twarzy. Po wspólnych 40, 50, 60 itd. latach. Chyba coś w tym jest, że teraz ludzie wyrzucają związki do kosza, bo się popsuły, a kiedyś ludzie je zamiast wyrzucać, naprawiali.

        Polubione przez 2 ludzi

  2. Pięknie i mądrze napisane… Wymienić na lepszy model, wyrzucić, bo tak jest najłatwiej, najprościej, najwygodniej. Naprawa, pielęgnacja, codzienna troska i akceptacja, wspólne stawianie czoła codziennym bolączkom i problemom – to już wymaga znacznie więcej wysiłku. A współcześnie w cenie jest raczej wygoda i zabawa niż trud i praca nad związkiem.
    Żyć łatwiej nie znaczy jednak żyć lepiej…

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: